Matka i syn przyjechali z Pomorza do Małopolski w poszukiwaniu zatrudnienia w gospodarstwie pod Proszowicami. Pani Bożena ma 61 lat, jej syn 28 lat. Zgłosili się do Działu Pomocy Bezdomnym Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie w środę, 23 września, po tym jak okazało się, że warunki mieszkalne oferowane przez gospodarstwo są inne niż w ogłoszeniu. Z braku środków musieli opuścić hostel 24 września i przez część czasu przebywali na Dworcu Głównym w Krakowie.
Jak wyglądała oferta pracy i warunki zakwaterowania?
Ogłoszenie, które kobieta znalazła na OLX, zapowiadało zatrudnienie przy obieraniu cebuli i miejsca noclegowe w gospodarstwie. Po przyjeździe okazało się, że „mieszkanie” to przestrzeń na poddaszu w magazynie blaszanym, wydzielona ściankami i zasłonami. Wejście prowadziło po metalowej drabinie, a dostęp do sanitariatów był niejasny. Matka i syn nie podjęli proponowanej pracy ani nie zostali tam na noc ze względu na warunki, które uznali za nieodpowiednie.
Dlaczego MOPS nie zapewnił natychmiastowego noclegu?
Przedstawicielka MOPS w Krakowie wskazała, że ośrodek kieruje osoby bezdomne do noclegowni i przekazuje informacje o schroniskach. MOPS poinformował interweniujących, że nie dysponuje pokojami interwencyjnymi dla par koedukacyjnych i że w praktyce o rejonizacji decyduje ostatni adres zamieszkania. Władze miejskie rezerwują miejsca dla mieszkańców Krakowa znajdujących się w kryzysie losowym, na przykład po pożarze domu. Rzeczniczka podkreśliła, że sytuację tych osób można jeszcze raz rozważyć, jednak umiejscowienie miejsc wymaga oddzielnych placówek dla kobiet i dla mężczyzn.
Gdzie spędzili czas i jakie mają plany?
Po odmowie pomocy ze strony MOPS para najpierw korzystała z hosteli w okolicy Dworca Głównego i na Dębnikach. Z powodu braku środków finansowych hostel musieli opuścić 24 września. Po interwencji mediatora pani Bożena otrzymała telefon z Gdańska o możliwej pracy przy sprzątaniu szkoły i wraz z synem rozważa powrót na Pomorze. W tej chwili sytuacja życiowa rodziny pozostaje nieustabilizowana.
Kwota oficjalnej renty pani Bożeny wynosi 47 zł, co znacząco ogranicza ich możliwości samodzielnego pokrycia noclegu i utrzymania.
Rozważają powrót do Gdańska.