Dół

Szlak reportażu współczesnego

Waksmund

  • Waksmund

    Wieś, z której pochodził „Ogień” - czyli Józef Kuraś, legendarny przywódca podhalańskiej partyzantki. Tej trudnej i niejednoznacznej historycznie postaci przyglądają się w swoim zbiorze reportaży Paweł Smoleński i Bartłomiej Kuraś. O „Ogniu” opinii tyle, co postaci przewijających się na kartach książki Bedzies wisioł za cosik. Godki podhalańskie.

    Waksmund

    Wieś, z której pochodził „Ogień” - czyli Józef Kuraś, legendarny przywódca podhalańskiej partyzantki. Tej trudnej i niejednoznacznej historycznie postaci przyglądają się w swoim zbiorze reportaży Paweł Smoleński i Bartłomiej Kuraś. O „Ogniu” opinii tyle, co postaci przewijających się na kartach książki Bedzies wisioł za cosik. Godki podhalańskie. „Józef Kuraś piękny był. Postawny, wysoki, dziewczyny za nim ganiały, on sam nie musiał. […] Ożenił się, synek już na świecie – było się z czego radować, choć dookoła wojna. I Polskę Józek kochał, jak umiał najmocniej. Za tę Polskę wszystko go spotkało” - piszą Smoleński i Kuraś. Wszystko zmieniło się w roku 1943. Wtedy Niemcy spalili mu chałupę, a rodzinę zabili. Po pacyfikacji Waksmundu Józef Kuraś „stał się zawzięty, pamiętliwy, twardy, za twardy, może wręcz okrutny”. Kiedy skończyła się II wojna światowa, „Ogień” pozostał w ukryciu, walczył z nową komunistyczną władzą. Niektórzy górale nadal nazywają go jednak rozbójnikiem i mordercą, podejrzewając o zamachy na lokalną ludność żydowską. A wszystko co związane z trudną historią, o której, jak piszą autorzy „godek podhalańskich”, trudno jednoznacznie rozstrzygać, zaczęło się właśnie w Waksmundzie.