Dół

Szlak Jerzego Turowicza

Pewel Mała

  • Święta formacyjne

    Miejscowość na Żywiecczyźnie, gdzie istniał dom pracy twórczej dla osób ze środowiska Tygodnika Powszechnego, Znaku, Więzi i Klubów Inteligencji Katolickiej oraz miejsce spędzania wakacji dla rodzin z dziećmi. Od początku lat 60. w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia rozpoczynał się tygodniowy pobyt dla młodych osób ze środowiska, które uczestniczyły też w różnego rodzaju spotkaniach tematycznych, poruszających przede wszystkim kwestie soborowe. Byli prelegenci, dyskusje, wspólna modlitwa, ale też kuligi, zabawy i Sylwester. Spotkania miały charakter formacyjny i integracyjny.

     

    Święta formacyjne

    Miejscowość na Żywiecczyźnie, gdzie istniał dom pracy twórczej dla osób ze środowiska Tygodnika Powszechnego, Znaku, Więzi i Klubów Inteligencji Katolickiej oraz miejsce spędzania wakacji dla rodzin z dziećmi. Od początku lat 60. w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia rozpoczynał się tygodniowy pobyt dla młodych osób ze środowiska, które uczestniczyły też w różnego rodzaju spotkaniach tematycznych, poruszających przede wszystkim kwestie soborowe. Byli prelegenci, dyskusje, wspólna modlitwa, ale też kuligi, zabawy i Sylwester. Spotkania miały charakter formacyjny i integracyjny.

  • Młodzież i zasłużeni

    Krzysztof Śliwiński, organizator spotkań, autor miesięcznika Znak, po 1989 roku ambasador w Maroku i RPA wspominał: "Zawsze przyjeżdżało jakieś wybitniejsze duchowieństwo, np. ks. Michał Heller. Tak na marginesie: ciekawe, że pojawiali się tam duchowni raczej nieznani, którzy później zyskiwali uznanie, m.in. o. Leon Knabit z Tyńca, ks. Andrzej Zuberbier, ks. Leszek Kuc, ks. Michał Czajkowski. Z reguły działo się tak, że z Warszawy przyjeżdżała jakaś ciekawa młodzież, z kolei Kraków służył osobami zasłużonymi. Pod koniec lat 60. i na począku 70. zacząłem zapraszać do Pewli »młodych poszukujących«: Barbarę Toruńczyk, Seweryna Blumsztajna, Macieja Ziębę. Wiedziałem, że nie mogę zaprosić Jacka Kuronia ani Adama Michnika, bo to potraktowano by jako »bezczelną prowokację«, za którą esbecja rozpędziłaby całą Pewel".

     

    Młodzież i zasłużeni

    Krzysztof Śliwiński, organizator spotkań, autor miesięcznika Znak, po 1989 roku ambasador w Maroku i RPA wspominał: "Zawsze przyjeżdżało jakieś wybitniejsze duchowieństwo, np. ks. Michał Heller. Tak na marginesie: ciekawe, że pojawiali się tam duchowni raczej nieznani, którzy później zyskiwali uznanie, m.in. o. Leon Knabit z Tyńca, ks. Andrzej Zuberbier, ks. Leszek Kuc, ks. Michał Czajkowski. Z reguły działo się tak, że z Warszawy przyjeżdżała jakaś ciekawa młodzież, z kolei Kraków służył osobami zasłużonymi. Pod koniec lat 60. i na począku 70. zacząłem zapraszać do Pewli »młodych poszukujących«: Barbarę Toruńczyk, Seweryna Blumsztajna, Macieja Ziębę. Wiedziałem, że nie mogę zaprosić Jacka Kuronia ani Adama Michnika, bo to potraktowano by jako »bezczelną prowokację«, za którą esbecja rozpędziłaby całą Pewel".