Dół

Szlak literatury żydowskiej

Nowy Sącz

  • cmentarz żydowski

    Nekropolia powstała w XIX w., czyli w okresie, gdy Nowy Sącz był jednym z najważniejszych w Małopolsce ośrodków chasydyzmu. To właśnie tutaj działał Chaim Halberstam (1793-1876), którego ohel (hebr. namiot; rodzaj grobowca) wciąż odwiedzają chasydzi z całego świata. Charyzmatyczny przywódca religijny, od tytułu swojego dzieła zwany Diwrej Chaim (hebr. Słowa Chaima), był cenionym autorytetem rabinicznym i założycielem dynastii. Jego wnuk, Szlomo Halberstam (1847–1906) dał początek słynnej linii cadyków z Bobowej.

    cmentarz żydowski

    Nekropolia powstała w XIX w., czyli w okresie, gdy Nowy Sącz był jednym z najważniejszych w Małopolsce ośrodków chasydyzmu. To właśnie tutaj działał Chaim Halberstam (1793-1876), którego ohel (hebr. namiot; rodzaj grobowca) wciąż odwiedzają chasydzi z całego świata. Charyzmatyczny przywódca religijny, od tytułu swojego dzieła zwany Diwrej Chaim (hebr. Słowa Chaima), był cenionym autorytetem rabinicznym i założycielem dynastii. Jego wnuk, Szlomo Halberstam (1847–1906) dał początek słynnej linii cadyków z Bobowej.

    Chaim Halberstam zmarł w miesiącu nisan (marzec-kwiecień), trzeciego dnia po zakończeniu świąt Pesach. Przed drugą wojną światową rocznica jego śmierci była niezwykle ważnym wydarzeniem w żydowskim świecie. Bardzo ciekawą relację z tych obchodów można znaleźć w zbiorze autobiograficznych szkiców i opowiadań Albina Kaca Nowy Sącz. Miasto mojej młodości. Rocznicę celebrowano wówczas przez trzy dni. Do miasta zjeżdżali w tym czasie zarówno znakomici rabini, jak i zwykli wierni pielgrzymujący do grobu cadyka. Ulice i place miasta gromadziły nieprzebrane tłumy. Gęsta ciżba otaczała zwłaszcza cmentarz i ohel Diwrej Chaima. Szczęśliwcy, którym udało się dostać do środka, pozostawiali kwitłechy, czyli karteczki z prośbami o pomoc w trudnych sprawach życiowych. Na nowosądeckim cmentarzu rozgrywało się wówczas wiele niecodziennych i wzruszających scen.

  • synagoga miejska

    Osiemnastowieczna synagoga to pozostałość po dawnej dzielnicy żydowskiej. Jak wspomina Albin Kac, przed drugą wojną światową w jej sąsiedztwie znajdowały się liczne, w większości już nieistniejące domy modlitwy. Nowosądeczanin najlepiej zapamiętał jednak właśnie tę synagogę. Dlaczego? Być może ze względu na piękne wyposażenie wnętrza – drewniany sufit, okazałą bimę i wielobarwną polichromię zdobiącą kiedyś jej ściany. A może dlatego, że straszyły tutaj duchy.

    synagoga miejska

    Osiemnastowieczna synagoga to pozostałość po dawnej dzielnicy żydowskiej. Jak wspomina Albin Kac, przed drugą wojną światową w jej sąsiedztwie znajdowały się liczne, w większości już nieistniejące domy modlitwy. Nowosądeczanin najlepiej zapamiętał jednak właśnie tę synagogę. Dlaczego? Być może ze względu na piękne wyposażenie wnętrza – drewniany sufit, okazałą bimę i wielobarwną polichromię zdobiącą kiedyś jej ściany. A może dlatego, że straszyły tutaj duchy.

    Kac, który jako dziecko mieszkał w bezpośrednim sąsiedztwie bożnicy, pisał, że przed wojną w Nowym Sączu opowiadano o nawiedzających ją strachach. Ponoć ten, kto miał na tyle odwagi, by przechodzić obok synagogi o północy, był wzywany przez duchy do środka. Nakazywano mu następnie, wśród przerażających hałasów i w całkowitej ciemności, odczytać fragment Tory. Gdy zaś spełnił to żądanie i opuszczał synagogę, w żadnym wypadku nie miał prawa odwrócić się tyłem do arki. Ten, kto to uczynił, mógł być pewien natychmiastowej śmierci.