Dół

Szlak młodej literatury

Kraków

  • Goldex Poldex i Anty-Wawel

    Miejsce postępowe, eksperymentalne i alternatywne. Założone m.in. przez Jana Sowę (współtwórcę Ha!artu) i Janka Simona. Jak pisała Joanna Zielińska, miejsce, które „działa na marginesach kultury i nauki, nie stroniąc od eksperymentu, którego najradykalniejszym chyba przejawem była wystawa dzieł stworzonych przez psa Pimpka”.

    Goldex Poldex i Anty-Wawel

    Miejsce postępowe, eksperymentalne i alternatywne. Założone m.in. przez Jana Sowę (współtwórcę Ha!artu) i Janka Simona. Jak pisała Joanna Zielińska, miejsce, które „działa na marginesach kultury i nauki, nie stroniąc od eksperymentu, którego najradykalniejszym chyba przejawem była wystawa dzieł stworzonych przez psa Pimpka”. W Goldex Poldex odbywały się imprezy współczesnych eksperymentów literackich (m.in. w 2010 roku prezentacja trójksięgu cybernetycznego Łukasza Podgórniego, Tomasza Pułki i Romana Bromboszcza, najbardziej eksperymentującej grupy poetyckiej w polu rodzimej literatury). Z Goldexem związany jest Andrzej Szpindler, autor książki Oko chce bardziej, niż chce tego wątroba. Wspólnie z twórcami Goldexu autor ucieleśnił ideę literatury jako rzeźby. Działo się to na krakowskich Czyżynach w charakterystycznych blokach z lat 90., nawiązujących architektonicznie do bryły Wawelu. Jak pisała Joanna Zielińska: „Przestrzeń zbudowana została z pospolitych materiałów, zapełniona misternie wykonanymi konstrukcjami z patyków, warzyw, owoców, plastikowej folii i tym podobnych śmieci. Ściany pokrywają liczne graffiti, nie brakuje nagrań audio oraz innych materiałów, jak fotografie i druki”.

  • Bunkier Sztuki

    Jedno z najbardziej liczących się miejsc w polu sztuki współczesnej, w którym prace pokazywali wszyscy progresywnie myślący artyści wizualni w Polsce. W polu literatury od 2003 roku z Bunkrem Sztuki związana jest redakcja i fundacja Ha!artu, tutaj także mieści się autorska księgarnia wydawnictwa (stąd m.in. współpraca wydawnictwa z artystami wizualnymi).

    Bunkier Sztuki

    Jedno z najbardziej liczących się miejsc w polu sztuki współczesnej, w którym prace pokazywali wszyscy progresywnie myślący artyści wizualni w Polsce. W polu literatury od 2003 roku z Bunkrem Sztuki związana jest redakcja i fundacja Ha!artu, tutaj także mieści się autorska księgarnia wydawnictwa (stąd m.in. współpraca wydawnictwa z artystami wizualnymi). W kawiarni (słynnym "akwarium") można stale spotkać wielu młodych pisarzy, redaktorów, tutaj także odbywają się spotkania redakcyjne. W Bunkrze Sztuki miały miejsce premiery wielu ważnych książek młodej literatury (takich jak Lubiewo Michała Witkowskiego, Tekstylia), kilka festiwali młodoliterackich (m.in. Ha!wangarda), sesje poświęcone literaturze i nowym mediom oraz premiery najbardziej awangardowych utworów polskich po 1989 roku (m.in. powieść na smartfona Konrada Polaka, premiera Oka-leczenia Fajfera i Bazarnik, czy premiera Finneganów trenu Jamesa Joyce'a, jednego z najgłośniejszych tłumaczeń XXI wieku w Polsce).

  • Knajpy literackie

    Literacka specyfika krakowskich knajp polega na tym, że nierzadko prowadzone lub współprowadzone są przez pisarzy i artystów (Piękny Pies, Bomba, Café Szafé, Lokator), którzy później je opisują. Taka jest geneza książek Café Szafé Łukasza Dębskiego czy Wyznania właściciela klubu Piękny Pies Macieja Piotra Prusa.

    Knajpy literackie

    Literacka specyfika krakowskich knajp polega na tym, że nierzadko prowadzone lub współprowadzone są przez pisarzy i artystów (Piękny Pies, Bomba, Café Szafé, Lokator), którzy później je opisują. Taka jest geneza książek Café Szafé Łukasza Dębskiego czy Wyznania właściciela klubu Piękny Pies Macieja Piotra Prusa. Knajpy to także miejsce, w których pisarze przesiadują, i tym sposobem trafiają one do literatury - m.in. Piękny Pies opisany w Ruchach Sławomira Shuty czy Instytucie Jakuba Żulczyka, knajpy krakowskiego Rynku opisane w Archipelagu Rynek Sławomira Łuczaka, Mleczarnia w powieściach Karoliny Macios. W knajpach toczy się także życie literackie, powstają pisma mówione „Gadający Pies” (Piękny Pies), odbywają się slam poetry (Alchemia, Pies) oraz niezliczone ilości premier książkowych. Według wyliczeń Pawła Dunin-Wąsowicza, najczęściej pojawiające się w książkach młodych pisarzy knajpy krakowskie to Singer, Alchemia, Zwis i Piękny Pies. Osobną kategorię stanowią puby wymyślone przez prozaików – Biuro, Smutny Banaś, Nigdzie.

     

    Sławomir Shuty, Lokal (fragment):

    W wieku złotym lokal wizytowali wszyscy,

    którzy cokolwiek znaczyli, choć nie brakowało w nim

    takich, którzy nic nie znaczyli, ale bardzo chcieli coś

    znaczyć, oraz takich, których intencje co do znaczenia

    były nieodgadnione. Przede wszystkim miejsce

    to, z racji upodobań jego założycieli przyozdobione

    zapierającą dech w piersiach szatą graficzną, odwiedzali

    wszelakiej maści odtwórcy ról pierwszo-, drugoi

    trzecioplanowych, amatorzy o wielkich ambicjach

    oraz jarmarczni jasełkowicze.

    Kiedy nastał wiek srebrny, przychodziły tu

    rumiane, dobrze ruszające się dziewczęta, pojawiali

    się czerstwi chłopcy, chcący przeżyć coś poruszającego

    – coś, o czym będzie można opowiedzieć za

    dnia w szkolnym wychodku, a czego normalnie się

    nie mówi. Bywało, że lokal nawiedzały prawdziwe

    gwiazdy, mające swoje gwiazdy w prawdziwej alei gwiazd, i wówczas trudno było dopchać się do toalety,

    nie mówiąc już o tym, żeby zamówić coś zimnego

    do picia, ba, nawet o napojach gorących nie mogło

    być mowy.

    Aktorzy uprawiali tu wydarzenia, wieczornice

    oraz spotkania przy dźwiękach muzyki,

    ale też i niejako mimochodem odbywały się tu odpłatne

    kominki, których gośćmi bywali zazwyczaj

    urzędnicy, organizowano konferencje przedstawicieli

    handlowych, zloty nieszczególnych fanów, zebrania

    odmieńców, kończące się obcierką opłatki innowierców,

    półoficjalne próby niewygodnych przedstawień,

    quasi-polityczne wiece czy wreszcie wjazdy i zjazdy

    oraz pokazy zdjęć z różnych dziwnych krajów. Wysztafirowane

    aktorki zapraszały tu świeżo poznanych

    drogą elektroniczną oblubieńców na analogowe

    randki zapoznawcze i na smutne pożegnalne rozmowy

    przy świecach. Zdarzało się, że oglądano wespół

    różne ważne widowiska o futbolowym posmaku.

    Wiek brązowy przyniósł wiele zmian. W lokalowych

    wnętrzach co rusz zdarzały się akty wandalizmu.

    Jeżeli tylko nadarzyła się ku temu sposobność,

    zaraz dokonywano dewastacji, tak jakby to ona stała

    się jedynym twórczym środkiem wyrazu; systematycznie

    niszczono kosze na śmieci, opluwano szyby,

    zrywano plakaty znanych aktorów, urywano spłuczki,

    załatwiano się wszędzie, ale nie tam, gdzie powinno

    się załatwiać, umyślnie pozostawiano na umywalce

    glutowate girlandy nieczystości, złośliwie wykorzystywano

    caluśki papier, wywracano krzesła, poniewierano

    stoliki, tłuczono popielnice, marnotrawiono całe

    mydło w płynie, muszla klozetowa zaś nagminnie zatkana

    była kolorowymi pakułami, słowem – robiono

    cokolwiek, byleby tylko jakieś zniszczenie nastąpiło.

    Jeżeli nic już się nie dało stłuc, zniszczyć, zdemolować,

    niesforni zawodnicy ustawiali się przy barze, racząc

    wszystkich mocno kulawą nawijką.

  • Lokator

    To miejsce szczególne na literackiej mapie młodoliterackiego Krakowa, gdzie absolutnie wszyscy liczący się literaci mieli premiery swoich książek, a także spędzili po kilka godzin/dni/tygodni przy barze. Prowadzona przez Piotra Kalińskiego (PIO) knajpa słynie także z tego, że Marcin Świetlicki zapowiedział, że jego noga tam nigdy nie postanie. Ulubione miejsce prozaików Jerzego Franczaka i Łukasza Orbitowskiego, obydwaj pisarze nierzadko spędzają tam z laptopami całe dnie. Zaangażowany w prowadzenie Mrówkojada - zina związanego z Lokatorem - jest Jacek Olczyk, prawdopodobnie największy kronikarz młodoliterackiego Krakowa.

    Lokator

    To miejsce szczególne na literackiej mapie młodoliterackiego Krakowa, gdzie absolutnie wszyscy liczący się literaci mieli premiery swoich książek, a także spędzili po kilka godzin/dni/tygodni przy barze. Prowadzona przez Piotra Kalińskiego (PIO) knajpa słynie także z tego, że Marcin Świetlicki zapowiedział, że jego noga tam nigdy nie postanie. Ulubione miejsce prozaików Jerzego Franczaka i Łukasza Orbitowskiego, obydwaj pisarze nierzadko spędzają tam z laptopami całe dnie. Zaangażowany w prowadzenie Mrówkojada - zina związanego z Lokatorem - jest Jacek Olczyk, prawdopodobnie największy kronikarz młodoliterackiego Krakowa.

  • Nowa Huta

    Żeby zrozumieć pisarstwo prawdopodobnie najbardziej ikonicznej postaci młodoliterackiego Krakowa - Sławomira Shuty, warto wybrać się na jedno z osiedli Nowej Huty (np. osiedle Kościuszkowskie), zobaczyć jeden z peerelowskich wieżowców, w którym pisarz się wychował (stąd pseudonim Shuty).

    Nowa Huta

    Żeby zrozumieć pisarstwo prawdopodobnie najbardziej ikonicznej postaci młodoliterackiego Krakowa - Sławomira Shuty, warto wybrać się na jedno z osiedli Nowej Huty (np. osiedle Kościuszkowskie), zobaczyć jeden z peerelowskich wieżowców, w którym pisarz się wychował (stąd pseudonim Shuty). Na początku XXI wieku artysta zasłynął jako najbardziej konsekwentny krytyk konsumpcji (po performensie, w którym biczował się sznurem parówek w krakowskiej Alchemii zyskał miano "Biczownika Ery Supermakretów") i nieprzejednany wróg korporacji (zwłaszcza w nagrodzonej Paszportem Polityki powieści Zwał z 2004). Nikt jednak jak Shuty nie przedstawił zbiorowego portretu rodaków zamieszkałych w bloku (rzecz jasna w Nowej Hucie), otumanionych mediami, wszechobecną ideologią konsumpcji, dyktaturą tandety. Ten obraz wyłania się ze zbioru opowiadań Cukier w normie (2002) i powieści hipertekstowej Blok (www.blok.art.pl), do której ilustracje wykonał Marcin Maciejowski. Blokowiska Nowej Huty i Prokocimia opisywała także Izabela Sowa w 10 minut od centrum (2006).

     

    Sławomir Shuty, Blok (fragment):

    „Ciaputkowo zaś to spore miasto. Wysokie domy pną się pod niebo. Przychodnie zdrowia pełne są ponurych chorych. Na szerokich ulicach całe mnóstwo ładnych kolorowych samochodów. Ich kierowcy oraz taksówkarze głośno używają wielu słów powszechnie uznanych za wulgarne. To im się nie podoba, tamto. Nie po ich myśli to wszystko idzie, a zwłaszcza ludzie. W dużych parkach, wśród ciszy zielonych drzew robotnicy odpoczywają po ciężkiej pracy, a w ich ustach gromadzi się flegma, którą plują na chodnik. A potem kupują piersi z kurczaka, albo filety z indyka w mini markecie i dają upust nagromadzonej negatywnej energii na czym tylko mogą, tatowie na mamach, mamy na pociechach, a pociechy na przyrodzie ożywionej: chomikach, gołębiach oraz mrówkach, które mieszkają między płytkami chodnika”.

  • Akademik Żaczek

    Miejsce wielokrotnie opisywane przez Adama Wiedemanna, Jarosława Klejnberga, Piotra Macierzyńskiego, w którym mieszkało wielu pisarzy (m.in. Wojciech Kuczok), krytyków i redaktorów. W akademiku odbywały się także młodoliterackie festiwale literackie. Miejsce, w którym powstały czasopisma, które tworzyły ważne zjawiska w polskiej literaturze po 1989 roku ("brulion" i "Ha!art”).

    Akademik Żaczek

    Miejsce wielokrotnie opisywane przez Adama Wiedemanna, Jarosława Klejnberga, Piotra Macierzyńskiego, w którym mieszkało wielu pisarzy (m.in. Wojciech Kuczok), krytyków i redaktorów. W akademiku odbywały się także młodoliterackie festiwale literackie. Miejsce, w którym powstały czasopisma, które tworzyły ważne zjawiska w polskiej literaturze po 1989 roku ("brulion" i "Ha!art”).

  • Blich Art

    Blich Art to cykl prywatnych, niezależnych, undergroundowych imprez, organizowanych w mieszkaniu Jaroslawa Klejnberga przy ulicy Blich w latach 2006-2008. Skupiały nawet do 70 osób. Pisarz nawiązał do słynnych krakowskich spotkań odbywających się w mieszkaniach prowadzonych przez Stanisława Czycza (fascynejszyn) i Krzysztofa Niemczyka (piwiarenka na Wulkanie). Nad całością panował uderzający wielką chochlą w patelnię Klejnberg.

     

    Blich Art

    Blich Art to cykl prywatnych, niezależnych, undergroundowych imprez, organizowanych w mieszkaniu Jaroslawa Klejnberga przy ulicy Blich w latach 2006-2008. Skupiały nawet do 70 osób. Pisarz nawiązał do słynnych krakowskich spotkań odbywających się w mieszkaniach prowadzonych przez Stanisława Czycza (fascynejszyn) i Krzysztofa Niemczyka (piwiarenka na Wulkanie). Nad całością panował uderzający wielką chochlą w patelnię Klejnberg.

  • Dębniki, Gaja Grzegorzewska i Konfederacka 4

    Dębniki i młodoliteracki Kraków kojarzą się z kryminałami Gai Grzegorzewskiej, których bohaterka, detektywka Julia Dobrowolska (świetnie znająca się na markowej odzieży), pochodzi właśnie z tej dzielnicy. W 2012 roku na Dębnikach pojawiła się knajpa Konfederacka 4, gdzie przesiadują literaci, we wrześniu 2012 roku odbyła się tam Noc Poezji Cyfrowej, skupiająca wszystkich polskich literatów pracujących w nowych mediach.

     

    Dębniki, Gaja Grzegorzewska i Konfederacka 4

    Dębniki i młodoliteracki Kraków kojarzą się z kryminałami Gai Grzegorzewskiej, których bohaterka, detektywka Julia Dobrowolska (świetnie znająca się na markowej odzieży), pochodzi właśnie z tej dzielnicy. W 2012 roku na Dębnikach pojawiła się knajpa Konfederacka 4, gdzie przesiadują literaci, we wrześniu 2012 roku odbyła się tam Noc Poezji Cyfrowej, skupiająca wszystkich polskich literatów pracujących w nowych mediach.

  • KraKoTeka i Sibro, czyli literacki gejowski Kraków, Edward Pasewicz

    Głośnym echem odbiła się przeprowadzka Edwarda Pasewicza z Poznania do Krakowa w 2010 roku. Autor kilku tomów poetyckich oraz innowacyjnego kryminału gejowskiego Śmierć w darkroomie (2007) prędko postawił w Krakowie na parainstytucjonalny teatr KraKoTeka, mieszczący się w gejowskim klubie Cocon, który premierowo wystawił jego sztukę Lamentacje londyńskie. W sąsiadującym z Coconem Teatrze Nowym Piotr Sieklucki pokazał bardzo głośną adaptację Lubiewa, z kolei w jeszcze dalszym sąsiedztwie, ale także na Kazimierzu, otworzono gejowską knajpę Sibro (nazwę wzięto z kart najsłynniejszej powieści Michała Witowskiego).

     

    KraKoTeka i Sibro, czyli literacki gejowski Kraków, Edward Pasewicz

    Głośnym echem odbiła się przeprowadzka Edwarda Pasewicza z Poznania do Krakowa w 2010 roku. Autor kilku tomów poetyckich oraz innowacyjnego kryminału gejowskiego Śmierć w darkroomie (2007) prędko postawił w Krakowie na parainstytucjonalny teatr KraKoTeka, mieszczący się w gejowskim klubie Cocon, który premierowo wystawił jego sztukę Lamentacje londyńskie. W sąsiadującym z Coconem Teatrze Nowym Piotr Sieklucki pokazał bardzo głośną adaptację Lubiewa, z kolei w jeszcze dalszym sąsiedztwie, ale także na Kazimierzu, otworzono gejowską knajpę Sibro (nazwę wzięto z kart najsłynniejszej powieści Michała Witowskiego).

  • Willa Decjusza

    Dzięki trzem międzynarodowym programom stypendialnym (Homines Urbani, Dagny i Literary Visegrad Fund), organizowanym przez Willę Decjusza, zaryzykować można twierdzenie, że na Woli Justowskiej mieszkała sama czołówka młodej polskiej literatury.

    Willa Decjusza

    Willa Decjusza

    Dzięki trzem międzynarodowym programom stypendialnym (Homines Urbani, Dagny i Literary Visegrad Fund), organizowanym przez Willę Decjusza, zaryzykować można twierdzenie, że na Woli Justowskiej mieszkała sama czołówka młodej polskiej literatury. Masłowska napisała tutaj duże partie Pawia Królowej, Michał Witkowski Barbary Radziwiłówny, Mirosław Nahacz Roberta Robura. Rezydentami Willi Decjusza byli także m.in.: Agnieszka Drotkiewicz, Mariusz Sieniewicz, Sylwia Chutnik, Daniel Odija, Łukasz Orbitowski, Sławomir Shuty, Juliusz Strachota, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marta Dzido. Willa Decjusza pojawia się w powieści Ojciec odchodzi (2006) Piotra Czerskiego.

    Fot. Paweł Mazur

  • Liceum Czapskiego, dzieci III RP Dominiki Ożarowskiej

    To do tej szkoły chodzą bohaterowie powieści Nie uderzy żaden piorun (2010) Dominiki Ożarowskiej. Książka wywoła dyskusję socjologów i literaturoznawców jako przykład literatury tworzonej przez „Dzieci III RP”. Dominika Ożarowska, urodzona w 1991 roku, debiutowała jeszcze przed maturą. W powieści opisuje 17-letnich bohaterów, chodzących do elitarnego liceum, którzy cierpią na chorobę wolności i „nudę młodej burżuazji”.

    Liceum Czapskiego, dzieci III RP Dominiki Ożarowskiej

    To do tej szkoły chodzą bohaterowie powieści Nie uderzy żaden piorun (2010) Dominiki Ożarowskiej. Książka wywoła dyskusję socjologów i literaturoznawców jako przykład literatury tworzonej przez „Dzieci III RP”. Dominika Ożarowska, urodzona w 1991 roku, debiutowała jeszcze przed maturą. W powieści opisuje 17-letnich bohaterów, chodzących do elitarnego liceum, którzy cierpią na chorobę wolności i „nudę młodej burżuazji”. Przeczytali już sporo książek, obejrzeli wszystkie filmy, wszystko o sobie wiedzą z FB, bez większego entuzjazmu przemieszczają się z jednej imprezy na kolejną, cierpią na brak zaangażowania i myślenia zespołowego. Prawie wszyscy znają swoją przyszłość. W ten sposób Ożarowska opisuje swoich krakowskich bohaterów z liceum artystycznego w czasie jednej z imprez: Kasia, z „pobłażliwą minką, która, jak się zdaje, zadomowiła się na jej twarzy już na dobre”. Wanda: „chodząca sumienność, rezolutność, koleżeńskość – pięćdziesiąt kilo żywego rozsądku dziwnie pozbawionego życia. Dalej spała Janka. Potem Tomcio – na niego szkoda słów, a za nim Badyl – zasrany paź, konformista bez osobowości. Po Badylu Kalka, to samo, tylko jeszcze gorzej. Dalej Bela, anonim, co boi się odezwać, nudna, żadna i zbędna, a zajmuje tylko miejsce i jeszcze żąda sympatii. Kto następny? Cyryl, który nie może się zdecydować, kogo lubić, więc lubi wszystkich tak samo – i jeszcze Kornel, który upalił się nie wiadomo nawet kiedy, i tylko się do wszystkich i wszystkiego uśmiechał, ćpun jebany. W dziurawym mózgu świszczy mu wiatr. Aha, i Magda. Magda, absolutne zero, brak inicjatywy, łatwa rezygnacja, truchło o przeciętnej ambicji. Siedzieli tak, chór rozwartych w śmiechu gąb”. Co ciekawe podobny obraz ekskluzywnej szkoły średniej przedstawia w swojej powieści Radio Armageddon (2007) zamieszkały w Krakowie pisarz Jakub Żulczyk.

  • Kleparz, Krasnowolski

    Prozę Jana Krasnowolskiego polecał sam Stanislaw Lem. Z kolei Łukasz Orbitowski określił ją mianem "literackiego punka" i porównywał z Sex Pistols "z tą jedynie różnicą, że ich wymyślono, a Krasnowolski jest autentyczny”. Z obrazków Krasnowolskiego zawartych w książce Klatka (tytuł odnosi się do miasta właśnie) można ułożyć mapę naturalistycznego Krakowa. Sam autor pisze: „Historia w Krakowie znana, przez życie napisana, żadne tam ściemy ze świata bohemy”. Jest u Krasnowolskiego scenka z chłopakami myjącymi szyby samochodowe na skrzyżowaniu, historia krakowskich morderców, jak i fristajl o Kleparzu.

    Kleparz, Krasnowolski

    Prozę Jana Krasnowolskiego polecał sam Stanislaw Lem. Z kolei Łukasz Orbitowski określił ją mianem "literackiego punka" i porównywał z Sex Pistols "z tą jedynie różnicą, że ich wymyślono, a Krasnowolski jest autentyczny”. Z obrazków Krasnowolskiego zawartych w książce Klatka (tytuł odnosi się do miasta właśnie) można ułożyć mapę naturalistycznego Krakowa. Sam autor pisze: „Historia w Krakowie znana, przez życie napisana, żadne tam ściemy ze świata bohemy”. Jest u Krasnowolskiego scenka z chłopakami myjącymi szyby samochodowe na skrzyżowaniu, historia krakowskich morderców, jak i fristajl o Kleparzu.

    „Za takie nawijanie miał poważanie wśród drobnych cwaniaczków, małoletnich kozaczków, z którymi trzymał sztamę na dzielnicy naszej Kleparzem zwanej. Jego ziomy złodziejstwo reprezentowali, radia z aut wyjmowali, CHWDP na murach bazgrali. Często browca Cześkowi stawiali, po plecach klepali. Niby szacunek mieli, jednak olewali. Za plecami Alfons na niego wołali. W twarz żaden nie powiedział, każdy przed nim peniał”.

  • Konrad Polak, powieść na smartfona, Kraków nowych mediów

    W 2011 roku w Bunkrze Sztuki odbyła się premiera pierwszej polskiej powieści wydanej na smartfona. Autorem jest Konrad Polak, religioznawca, profesjonalnie zajmujący się snami dzielonymi; bohaterem powieści umysł ludzki i jego funkcjonowanie. Podzielona na kilka linii (oznaczonych różnymi kolorami) powieść w niesekwencyjny i responsywny sposób opowiada o sferach dziennych (peregrynacje bohatera po Krakowie) i nocnych (opisy świadomego śnienia, dokumentacje snów).

     

    Konrad Polak, powieść na smartfona, Kraków nowych mediów

    W 2011 roku w Bunkrze Sztuki odbyła się premiera pierwszej polskiej powieści wydanej na smartfona. Autorem jest Konrad Polak, religioznawca, profesjonalnie zajmujący się snami dzielonymi; bohaterem powieści umysł ludzki i jego funkcjonowanie. Podzielona na kilka linii (oznaczonych różnymi kolorami) powieść w niesekwencyjny i responsywny sposób opowiada o sferach dziennych (peregrynacje bohatera po Krakowie) i nocnych (opisy świadomego śnienia, dokumentacje snów).

  • Jabol Hill – horrory Łukasza Orbitowskiego

    Łukasz Orbitowski to kolejny, obok Jana Krasnowolskiego, twórca, który opisuje szereg niekoniecznie turystycznych krakowskich miejsc. Najsłynniejszy polski autor horrorów, mieszkający wiele lat w Krakowie, podobnie jak Stephen King czerpie z rzeczywistości realnej, szczegółowo ją opisując, by potem wydobywać z niej grozę.

    Jabol Hill – horrory Łukasza Orbitowskiego

    Łukasz Orbitowski to kolejny, obok Jana Krasnowolskiego, twórca, który opisuje szereg niekoniecznie turystycznych krakowskich miejsc. Najsłynniejszy polski autor horrorów, mieszkający wiele lat w Krakowie, podobnie jak Stephen King czerpie z rzeczywistości realnej, szczegółowo ją opisując, by potem wydobywać z niej grozę. Potrafi akcję osadzić na giełdzie, w osiedlowych knajpach (powieść Horror Show), bibliotece na Rajskiej (opowiadanie Bibliotekarki, Bibliotekarki). Najbardziej krakowskie jego powieści to Tracę Ciepło, rzecz o dorastaniu ze scenami Kazimierza zanurzonego pod wodą oraz cykl wczesnych opowiadań Szeroki, głęboki, wymalować wszystko, gdzie między innymi znajduje się opowieść o diable na Jaboll Hill.

    „Jest na plantach Jabolowe Wzgórze. Nie spotkacie tam ludzi z psami, emerytów grzejących w słońcu swoje próchna, ani zakochanych, spacerujących po paskudnym, zakurzonym zieleńcu. Jeżeli chcecie znaleźć Jabolowe Wzgórze, najlepiej wybierzcie się na spacer ulicą Gertrudy. Gdy staniecie na rogu ulicy Sebastiana i popatrzycie na Planty, dostrzeżecie wał porośniętej trawą zieleni, piętrzący się stromym stokiem do klasztornych murów. Tam mieszkają zakonnice. Jedzą, śpią, piją, srają. Poniżej gęsto zakratowanych, ciemnych okien stoją trzy ławki. Tam ja jem, śpię, piję, sram”.