Dół

Szlak ks. Józefa Tischnera

Kraków

  • Katedra wawelska

    19 października 1980 roku ks. Józef Tischner wygłasza słynną homilię do obecnych w katedrze ludzi „Solidarności”, z Lechem Wałęsą na czele.

    Katedra wawelska

    19 października 1980 roku ks. Józef Tischner wygłasza słynną homilię do obecnych w katedrze ludzi „Solidarności”, z Lechem Wałęsą na czele. Mówi: „Ta Solidarność zrodzona z kart i z ducha Ewangelii nie potrzebuje wroga, nie potrzebuje przeciwnika, ażeby się umacniać, aby się rozwijać. Ona zwraca się do wszystkich, ale nie zwraca się przeciwko komukolwiek. Podstawą solidarności jest to, o co człowiekowi w życiu naprawdę chodzi. (…)

    Przeżywamy dziś niezwykłe chwile. Ludzie odrzucają maski, wychodzą z kryjówek, ukazują swoje prawdziwe oblicza. Spod prochu i zapomnienia wydobywają się na jaw ich sumienia. Jesteśmy dziś tacy, jakimi naprawdę jesteśmy. Wierzący są wierzącymi, wątpiący są wątpiącymi, niewierzący są niewierzącymi. Nie ma sensu grać cudzych ról. Każdy chce być nazwany swoim własnym imieniem. (…) Rzecz dotyka godności człowieka. Bo godność człowieka jest godnością jego sumienia. Najgłębsza solidarność człowieka jest zawsze solidarnością sumień”.

  • Uniwersytet Jagielloński

    Po ukończeniu liceum w Nowym Targu, Józef Tischner przez rok studiuje na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dlaczego? Bowiem gdy przed maturą decyduje, że zostanie księdzem, ojciec nie wyraża zgody. Obiecuje jednak, że zmieni zdanie, jeśli po roku syn wciąż będzie chciał wstąpić do seminarium. W tamtych czasach decyzja młodego Tischnera niosła groźbę utraty nauczycielskiej posady przez ojca, który miał przecież na utrzymaniu jeszcze dwoje młodszych dzieci.

     

    Uniwersytet Jagielloński

    Po ukończeniu liceum w Nowym Targu, Józef Tischner przez rok studiuje na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dlaczego? Bowiem gdy przed maturą decyduje, że zostanie księdzem, ojciec nie wyraża zgody. Obiecuje jednak, że zmieni zdanie, jeśli po roku syn wciąż będzie chciał wstąpić do seminarium. W tamtych czasach decyzja młodego Tischnera niosła groźbę utraty nauczycielskiej posady przez ojca, który miał przecież na utrzymaniu jeszcze dwoje młodszych dzieci.

  • Wyższe Seminarium Duchowne

    Tischner wstępuje do niego w 1950 roku. „Odezwał się we mnie głos powołania, który powiedział : TAK! Nie musisz, ale jeśli chcesz, to możesz... Człowiek myśli, myśli i nagle dochodzi do takiego momentu, kiedy uświadamia sobie, że gdyby chciał, to by mógł. A gdyby mógł, to czemu nie?"

    Wyższe Seminarium Duchowne

    Tischner wstępuje do niego w 1950 roku. „Odezwał się we mnie głos powołania, który powiedział : TAK! Nie musisz, ale jeśli chcesz, to możesz... Człowiek myśli, myśli i nagle dochodzi do takiego momentu, kiedy uświadamia sobie, że gdyby chciał, to by mógł. A gdyby mógł, to czemu nie?"

    To w czasach seminarium usłyszy kazanie biskupa Jana Pietraszki (w przyszłości wielokrotnie będzie powtarzał, że od niego  uczył się ewangelicznego myślenia), które pozwoli mu w innym świetle zobaczyć swoje powołanie. Pietraszko powie: „Będą wam zarzucać, że idziecie za daleko do ludzi albo za daleko do Boga. Nie bójcie się. Chrystusowi też to zarzucano. Od tego jesteście, żeby iść za daleko”.

  • Kościół św. Marka

    W 1965 roku Tischner wprowadza się do małego mieszkania na ul. św. Marka 10.

    Kościół św. Marka

    W 1965 roku Tischner wprowadza się do małego mieszkania na ul. św. Marka 10.

    Przez całe lata 70. prowadzi w pobliskim kościele niedzielne msze dla przedszkolaków. Pomaga mu pluszowy miś – Bartek. Dzieci czasem się przekrzykują, czasem są najbardziej zainteresowane maskotką, ale wcale nierzadko swoim rozumowaniem zachwycają ks. Tischnera. „Gdy zapytałem dzieci, dlaczego Pan Jezus przychodzi do nas przez wino i przez chleb, jeden z chłopców odpowiedział: »bo tam jest zaczarowana ludzka praca«. Siadłem z wrażenia. Potem rozwinąłem to w czasie pierwszego zjazdu »Solidarności«” – wspomni po latach.

    Drzwi do jego mieszkania zawsze stoją otworem dla tych, którzy się mierzą – często z samymi sobą. Mimo że studenci zazwyczaj przeszkadzają w pisaniu czy studiowaniu Husserla, Ricoeura, Heideggera, Hegla – cieszy się, że przychodzą. W „Myśleniu według wartości” zauważy: „Wydaje mi się, że przed wszelkim filozofowaniem, zwłaszcza u nas, trzeba dokonać istotnego wyboru: trzeba wybrać z tego, o czym można myśleć, to, o czym myśleć trzeba. Ale to, o czym myśleć trzeba, nie przychodzi do nas z kart książki, lecz z twarzy zaniepokojonego swym losem człowieka”.

     

    Na stawiane mu zarzuty, że zbytnio interesują go bezdroża, na których, bywa, szukamy spełnienia, odpowiada, iż nie może ich omijać, bo kto wyjdzie po tych, którzy nie wiedzą jak wrócić?

  • Miesięcznik „Znak”

    Od połowy lat 60. Tischner dwa razy w tygodniu przychodzi do redakcji, która mieści się w tym czasie przy Siennej 5. Wysoko ceni intelektualistów ze znakowego kręgu. Są wśród nich: Hanna Malewska, Władysław Stróżewski, Stanisław Grygiel. Na łamach „Znaku” Tischner opublikuje wiele głośnych esejów m.in. „Chochoła sarmackiej melancholii”.

     

    Miesięcznik „Znak”

    Od połowy lat 60. Tischner dwa razy w tygodniu przychodzi do redakcji, która mieści się w tym czasie przy Siennej 5. Wysoko ceni intelektualistów ze znakowego kręgu. Są wśród nich: Hanna Malewska, Władysław Stróżewski, Stanisław Grygiel. Na łamach „Znaku” Tischner opublikuje wiele głośnych esejów m.in. „Chochoła sarmackiej melancholii”.

  • Kolegiata św. Anny

    Kolegiata przez lata słynęła z najlepszych kaznodziejów. To tu kazania głosili księża: Karol Wojtyła, Jan Pietraszko, Adam Boniecki, Mieczysław Maliński. Także Tischner miał tu swoje niedzielne „trzynastki” dla intelektualistów. Do ich prowadzenia zaprosił go Jan Pietraszko – jeden z nielicznych członków polskiego Episkopatu, który urząd biskupa przez wiele lat łączył z funkcją proboszcza.

    Kolegiata św. Anny

    Kolegiata przez lata słynęła z najlepszych kaznodziejów. To tu kazania głosili księża: Karol Wojtyła, Jan Pietraszko, Adam Boniecki, Mieczysław Maliński. Także Tischner miał tu swoje niedzielne „trzynastki” dla intelektualistów. Do ich prowadzenia zaprosił go Jan Pietraszko – jeden z nielicznych członków polskiego Episkopatu, który urząd biskupa przez wiele lat łączył z funkcją proboszcza. „Mówił tak, jak nikt inny nie mówił. Nie słyszałem, żeby ktoś tak kiedyś mówił o Ewangelii jak on...” – powie po latach ks. Tischner. Nieraz będzie podkreślał udział, jaki Pietraszko miał w formowaniu jego kapłaństwa: „Są dwa rodzaje duszpasterskiej odwagi. Jest odwaga, która śmie wytknąć człowiekowi jego grzech, i jest odwaga, która śmie pokazać grzesznikowi wielkość miłości Boga. Najczęściej spotykamy w kościołach pierwszą odwagę. Jakżeż piękne potrafi ona rzucać podejrzenia, demaskować i krytykować! Jest pewna, że wtedy odda chwałę Stwórcy, gdy przeprowadzi pryncypialną krytykę dzieła stworzenia. U ks. Jana Pietraszki spotykamy inną odwagę – odwagę mówienia o dobroci Boga. A przecież jego świadomość zła i grzechu świata nie ma sobie równej. Był świadkiem wojny, jest świadkiem stalinowskiego terroru, świadkiem zdrad i upadków wielu. Ponad niezwykłym »krajobrazem grzechu«, jaki w sobie nosi, góruje wizja Boga miłości, który unicestwia grzech”.

  • Redakcja „Tygodnika Powszechnego”

    Wiślna 12. Redakcja pełna ludzi, z którymi Tischnera łączy bliskość ideowa i więzi przyjacielskie. Często tu wpada, by coś przedyskutować, przynieść tekst, pożartować. O tym, jak ważne jest dla niego to miejsce, mówi w latach 80.  do Jerzego Turowicza, założyciela „Tygodnika”  i przez ponad pół wieku jego redaktora naczelnego.

    Redakcja „Tygodnika Powszechnego”

    Wiślna 12. Redakcja pełna ludzi, z którymi Tischnera łączy bliskość ideowa i więzi przyjacielskie. Często tu wpada, by coś przedyskutować, przynieść tekst, pożartować. O tym, jak ważne jest dla niego to miejsce, mówi w latach 80.  do Jerzego Turowicza, założyciela „Tygodnika”  i przez ponad pół wieku jego redaktora naczelnego: „Człowiek stwarza wokół siebie płaszczyzny bycia z innymi. Każdy człowiek niesie ze sobą jakąś przestrzeń, na której mogą się znaleźć inni ludzie. Co oni potem na niej zrobią, to już jest ich sprawa, ale przestrzeń to rzecz ważna. Myślę, że ta przestrzeń swobody, na której żyje »Tygodnik«, jest przestrzenią, którą Ty stwarzasz. Są ludzie o ciasnej przestrzeni. I oni spychają w dół każdego, kto się obok nich zjawi. A tutaj tego nie było. Do »Tygodnika Powszechnego« przychodzi się nie tylko po to, żeby dostać numer, nie tylko po to, żeby przynieść artykuł, czy przyjść po kolejną odmowę. Przychodzi się po coś jeszcze: żeby zobaczyć kawałek Polski, kawałek Kościoła, kawałek kultury. I to jest coś niezwykłego. To jest coś więcej niż koncepcja pisma”.

    W stanie wojennym „Tygodnik” zostaje zawieszony. Pierwszy numer po blisko półrocznej przerwie  (23 maja 1982 roku) otwiera tekst Tischnera „Polska jest ojczyzną”, w którym kapłan pisze: „Mądrość nie polega na sprycie, ale na umiejętności obstawania przy prawdach oczywistych. Ten przetrwa, kto wybrał świadczenie prawdom oczywistym. Kto wybrał chwilową iluzję, by na niej zarobić, ten przeminie wraz z iluzją”.

  • Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna

    W latach 80. Tischner prowadzi na PWST seminaria z filozofii ludzkiego dramatu. Spędza długie godziny na dyskutowaniu ze studentami o tym, jak daleko aktor czy reżyser może pójść za swoim bohaterem, jakie koszty wcielenia się w postać ponosi. Początkowo wykłady odbywają się na ul. Warszawskiej, potem zostają przeniesione na ul. Starowiślną. Tischner bardzo szybko staje się konsultantem studentów nie tylko w sprawach spektakli, ale i w kwestiach dotyczących życia prywatnego.

     

    Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna

    W latach 80. Tischner prowadzi na PWST seminaria z filozofii ludzkiego dramatu. Spędza długie godziny na dyskutowaniu ze studentami o tym, jak daleko aktor czy reżyser może pójść za swoim bohaterem, jakie koszty wcielenia się w postać ponosi. Początkowo wykłady odbywają się na ul. Warszawskiej, potem zostają przeniesione na ul. Starowiślną. Tischner bardzo szybko staje się konsultantem studentów nie tylko w sprawach spektakli, ale i w kwestiach dotyczących życia prywatnego.

  • Papieska Akademia Teologiczna

    Gdy powstaje PAT, Tischner wykłada na Wydziale Filozoficznym. Raz nawet uzyskuje największą liczbę głosów w wyborach na rektora tej uczelni, ale wyboru nie przyjmuje, tłumacząc, że woli myślenie niż administrację.

     

    Papieska Akademia Teologiczna

    Gdy powstaje PAT, Tischner wykłada na Wydziale Filozoficznym. Raz nawet uzyskuje największą liczbę głosów w wyborach na rektora tej uczelni, ale wyboru nie przyjmuje, tłumacząc, że woli myślenie niż administrację.