Dół

Szlak młodej literatury

Beskid Niski

  • Beskid Niski

    Czym dla artystów Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego były Tatry i Zakopane, tym dla pisarzy tworzących po 1989 roku jest Beskid Niski (częściowo położony w Małopolsce, częściowo w województwie podkarpackim). Zamieszkał w nim niedawno na przykład Sławomir Shuty, który sportretował go między innymi w filmie Dom (2010). Popularności tego miejsca wśród twórców należy upatrywać w pozornym braku tradycyjnie rozumianej atrakcyjności. Nierzadko się mówi, że Beskid Niski, jako jedne z nielicznych gór w Polsce, nie zostały jeszcze całkowicie zniszczone przez turystów, region pozostaje nadal dziki, słabo odwiedzany, na szlakach można spotkać niezamieszkałe, opuszczone łemkowskie wioski.

     

    Beskid Niski

    Czym dla artystów Młodej Polski i dwudziestolecia międzywojennego były Tatry i Zakopane, tym dla pisarzy tworzących po 1989 roku jest Beskid Niski (częściowo położony w Małopolsce, częściowo w województwie podkarpackim). Zamieszkał w nim niedawno na przykład Sławomir Shuty, który sportretował go między innymi w filmie Dom (2010). Popularności tego miejsca wśród twórców należy upatrywać w pozornym braku tradycyjnie rozumianej atrakcyjności. Nierzadko się mówi, że Beskid Niski, jako jedne z nielicznych gór w Polsce, nie zostały jeszcze całkowicie zniszczone przez turystów, region pozostaje nadal dziki, słabo odwiedzany, na szlakach można spotkać niezamieszkałe, opuszczone łemkowskie wioski.

  • Wołowiec

    W Wołowcu, niewielkiej miejscowości w górach, mieści się siedziba wydawnictwa Czarne, specjalizującego się w literaturze Europy Środkowej i reportażach. Oficyna Andrzeja Stasiuka i Moniki Sznajderman stawia także na nową literaturę polską (Daniel Odija, Justyna Bargielska, Ignacy Karpowicz). Twórcy wydawnictwa starają się też animować życie kulturalne, organizując działania społeczne (współpraca ze Stowarzyszeniem Rozwoju Sołectwa Krzywe) oraz Czarne Warsztaty Pisania (w Goscińcu Banica).

     

    Wołowiec

    W Wołowcu, niewielkiej miejscowości w górach, mieści się siedziba wydawnictwa Czarne, specjalizującego się w literaturze Europy Środkowej i reportażach. Oficyna Andrzeja Stasiuka i Moniki Sznajderman stawia także na nową literaturę polską (Daniel Odija, Justyna Bargielska, Ignacy Karpowicz). Twórcy wydawnictwa starają się też animować życie kulturalne, organizując działania społeczne (współpraca ze Stowarzyszeniem Rozwoju Sołectwa Krzywe) oraz Czarne Warsztaty Pisania (w Goscińcu Banica).

  • Gładyszów

    Jednym z największych odkryć literackich Czarnego był pochodzący z Gładyszowa prozaik Mirosław Nahacz (1984-2007). Debiutujący w wieku lat 18 powieścią Osiem cztery (2003), został okrzyknięty głosem pokolenia. Sam Nahacz, po ukończeniu szkoły średniej w Gorlicach, przeniósł się do Warszawy, gdzie rozpoczął studia kulturoznawcze.

    Gładyszów

    Jednym z największych odkryć literackich Czarnego był pochodzący z Gładyszowa prozaik Mirosław Nahacz (1984-2007). Debiutujący w wieku lat 18 powieścią Osiem cztery (2003), został okrzyknięty głosem pokolenia. Sam Nahacz, po ukończeniu szkoły średniej w Gorlicach, przeniósł się do Warszawy, gdzie rozpoczął studia kulturoznawcze. W eseju o miejscu swojego pochodzenia zaznaczał: „Oddziaływanie pogranicza na mnie mogę obserwować w niemalże genetycznej fascynacji Europą środkową i wschodnią. Tereny na wschód i południe od Beskidu przestają być jedynie geograficznymi pojęciami, podskórnie utożsamiam je z czymś złożonym nie tylko z miejsc, ale też z uczuć. Do wschodnich kresów Polski, zachodnich Ukrainy, galicyjskich miasteczek Węgier, Słowacji czy Czech czuję bezpodstawne przywiązanie. W pewnym sensie, przekraczając granicę między tymi państwami, nie czuję, że wkraczam w coś zupełnie różnego, odbieram to raczej jako kontynuację, płynne przejście, bez którego rzeczywistość utraciłaby koherencję i fizyczną spójność".

    Beskid Niski pojawia się w dwóch powieściach pisarza. Debiutancka Osiem cztery to rzecz o młodych bohaterach, których poznajemy w scenie, kiedy wybierają się w góry w poszukiwaniu halucynogennych grzybów. Bohater powieści, trochę z nudów, podczas rozciągniętej na całą książkę imprezy bawi się emocjami swoich kolegów.

    „Łąka była pusta, a dalej zaczynał się las. Powietrze zmieszało się z niebem, wszystko było szare z wyjątkiem wyblakłego miejsca tam, gdzie powinno znajdować się słońce. Deszcz padał albo nie, i tak wszystko było mokre i wilgotne. Od zapachu do trawy, po której chodziło się jak po rzece. Różnica tkwiła w dźwięku i kolorze. Wiał wiatr, bo tam zawsze piździło, lato, jesień, wiosna, zima. Tylko ja, Andrew i Patol szukaliśmy naprawdę, reszta, czyli Muko, Tępy i Euzubiusz, się opierdalała.

    Z ziemi sterczały kępy zielonych źdźbeł, horyzont był pofalowany i mgła, jakby Bóg całą noc jarał fajki. Las był ogromny, większy od wszystkiego, co zazwyczaj, większy od bloków, szpitala, banku, szkoły. Ponad nim zaczynała się góra, zupełny obłęd ogromności i monumentu, bardziej nawet niż socrealizm. Jej szczyt wydawał się bliski i osiągalny, ale tylko przez chwilę, bo na duperele nie było czasu. Zbliżała się noc, a jak jest ciemno, nic się nie nazbiera. Właściwie było już szarawo, ale wtedy dzień różnił się od nocy tylko tym, że posiadał kształty, reszta, czyli brak kolorów, senność, marazm i powolność, była jak w nocy. Dzień stawał się na siłę, widać było, że nawet jemu nic się już nie chce.

    Ale my byliśmy pełni sił, jak pionierzy w czerwonych chustkach albo harcerze szukający czegoś tam. Pełne skupienie, koncentracja, niewykorzystywane dotąd części naszych mózgów teraz na pełnych obrotach przeliczały dane, których dostarczały oczy. Nasze matki byłyby dumne widząc nas tam na łące - jakich mają pracowitych i wytrwałych synów.

    Andrew jako jedyny trzymał słoik, łaził pochylony, coraz bardziej chyba zrezygnowany.

    - Nie ma, no kurwa, nie ma. Rano chwyta mróz, potem pada, potem świeci słońce, a tych jebanych nie ma. Wczoraj ciotka przyniosła do starej dwa kosze, tych, no, kurwa, pomarańczowych czy rudych, no, rydzów, a tych kurdupli nie ma. Już powinny być, wrzesień się kończy”.

    Do Beskidu Niskiego Nahacz powrócił w powieści Bombel (2004), która opowiada o wiejskim pijaczku, trochę dziecku, trochę złoczyńcy. Siedzi on na przystanku w małej miejscowości w Beskidzie i snuje historie różnych bohaterów, jednocześnie z nimi rozmawiając.

    Znaczne partie ostatniej swojej powieści Niezwykle przygody Roberta Robura Nahacz napisał w Krakowie podczas stypendium Homines Urbani. W lipcu 2007 roku w Warszawie popełnił samobójstwo. Został pochowany w Beskidzie Niskim. O wyjątkowości prozy Mirosława Nahacza pisał Andrzej Stasiuk: "Istnieje pewien oddzielny rodzaj prozy. Jego wyjątkowość polega mniej więcej na tym, że podczas lektury ma się wrażenie, że nie została napisana, ale ktoś komu to podyktował. Po prostu czytając słyszy się głos".