Trzebinia

  • Dworzec kolejowy w Trzebini

    W dniu 24 czerwca 1885 roku Henryk Sienkiewicz jechał  z żoną  przez Trzebinię i Wiedeń do Reichenhallu. Natomiast w dniu 14 listopada 1888 roku, rankiem, Henryk Sienkiewicz był oczekiwany na stacji w Trzebini przez znajomych, gdy powracał do domu z polowania na Morawach. W roku 1908, kiedy mieszkał w pobliskiej Rudawie, kilkakrotnie oczekiwał na pociąg na stacji w Trzebini.

    Dworzec kolejowy w Trzebini

    Dworzec kolejowy w Trzebini

    W dniu 24 czerwca 1885 roku Henryk Sienkiewicz jechał  z żoną  przez Trzebinię i Wiedeń do Reichenhallu. Natomiast w dniu 14 listopada 1888 roku, rankiem, Henryk Sienkiewicz był oczekiwany na stacji w Trzebini przez znajomych, gdy powracał do domu z polowania na Morawach. W roku 1908, kiedy mieszkał w pobliskiej Rudawie, kilkakrotnie oczekiwał na pociąg na stacji w Trzebini.

    Bibliografia: Trzebinia. Zarys dziejów miasta i regionu. Red. Feliks Kiryk. Kraków 1994, s. 237

    Fot. Dworzec w Trzebini w okresie międzywojennym – pocztówka, ze zbiorów A. Kostki.

  • Rafineria Nafty Trzebinia

    W latach 20. XX w. Leon Kruczkowski pracował w Rafinerii Nafty w Trzebini i tutaj powstały fragmenty powieści Kordian i Cham.

    Rafineria Nafty Trzebinia

    Rafineria Nafty Trzebinia

    W latach 20. XX w. Leon Kruczkowski pracował w Rafinerii Nafty w Trzebini i tutaj powstały fragmenty powieści Kordian i Cham.

    Bibliografia: Andrzej Dadak : Ludzie związani z historią Trzebini . Mieszkańcy Trzebini związani z historią innych miast. [w:] Trzebinia. Plan Miasta (historia miasta, informator usługowy). Chrzanów 1992, s.[8].

    Fot. Rafineria Nafty w Trzebini w początkach XX w. – pocztówka, ze zbiorów A. Kostki

  • Ambroży Grabowski

    Ambroży Grabowski (1782-1868) – historyk, księgarz, wydawca, wybitny kolekcjoner, archeolog i antykwariusz polski, autor przewodników po Krakowie. Owocem długoletniej skrzętnej pracy są liczne, często ilustrowane dzieła, z których najważniejsze to: Historyczny opis miasta Krakowa i jego okolic (1822, następne wyd. pt. Kraków i okolice jego w latach 1830, 1836, 1844), Starożytności historyczne polskie... (1845), Ojczyste spominki... dyjaryjusze, relacje, pamiętniki i t. d.... (1845), Dawne zabytki miasta Krakowa (1850), Starożytnicze wiadomości o Krakowie, zbiór pism i pamiętników... (1852), Skarbniczka naszej archeologii... (Lipsk 1854, z 39 wizerunkami baszt i bram krakowskich),  O ikonografii polskiej, Listy króla Władysława IV, Krótkie przypowieści dawnych Polaków.

    Ambroży Grabowski

    Ambroży Grabowski (1782-1868) – historyk, księgarz, wydawca, wybitny kolekcjoner, archeolog i antykwariusz polski, autor przewodników po Krakowie. Owocem długoletniej skrzętnej pracy są liczne, często ilustrowane dzieła, z których najważniejsze to: Historyczny opis miasta Krakowa i jego okolic (1822, następne wyd. pt. Kraków i okolice jego w latach 1830, 1836, 1844), Starożytności historyczne polskie... (1845), Ojczyste spominki... dyjaryjusze, relacje, pamiętniki i t. d.... (1845), Dawne zabytki miasta Krakowa (1850), Starożytnicze wiadomości o Krakowie, zbiór pism i pamiętników... (1852), Skarbniczka naszej archeologii... (Lipsk 1854, z 39 wizerunkami baszt i bram krakowskich),  O ikonografii polskiej, Listy króla Władysława IV, Krótkie przypowieści dawnych Polaków.

    Ambroży Grabowski był siostrzeńcem Kajetana Florkiewicza, właściciela Młoszowej (więc także kuzynem jego syna i spadkobiercy Juliusza Florkiewicza) i dlatego był częstym gościem w młoszowskiej posiadłości Florkiewiczów. Grabowski napisał w Młoszowej część swojego dzieła Starożytne wiadomości o Krakowie. Powstawały tu również jego artykuły, zamieszczane potem w Przyjacielu Ludu, a także cykl Wspomnień.

  • Zespół Pałacowo-Parkowy w Młoszowej

    5 sierpnia 1840 roku Ambroży Grabowski tak scharakteryzował Młoszową: Wieś rozkoszna o mil 4,5 na zachód od Krakowa, a o Półtorej mili za Krzeszowicami leżąca, w pięknem górzystem miejscu wśród lasów: ona prawie zakończa łańcuch cudnych okolic krakowskich, i jest niemal ostatnim jego ogniwem, bowiem za nią zaczyna się Sahara polska, piaszczysta pustynia Jaworzna i Olkusza, gdzie oko uprzykrza sobie widok nagich piasków, a nogi podróżnego, które w nich grzęzną, różnego utrudzenia stają się ofiarą.

    Zespół Pałacowo-Parkowy w Młoszowej

    Zespół Pałacowo-Parkowy w Młoszowej

    5 sierpnia 1840 roku Ambroży Grabowski tak scharakteryzował Młoszową: Wieś rozkoszna o mil 4,5 na zachód od Krakowa, a o Półtorej mili za Krzeszowicami leżąca, w pięknem górzystem miejscu wśród lasów: ona prawie zakończa łańcuch cudnych okolic krakowskich, i jest niemal ostatnim jego ogniwem, bowiem za nią zaczyna się Sahara polska, piaszczysta pustynia Jaworzna i Olkusza, gdzie oko uprzykrza sobie widok nagich piasków, a nogi podróżnego, które w nich grzęzną, różnego utrudzenia stają się ofiarą.

    Wieś Młoszowa leży pomiędzy górami, w glebie ziemi już po wielkiej części piaszczystej, lecz są i przestrzenie pięknej urodzajnej ziemi, obficie w lasy znakomitą korzyść przynosząc, ile że prawie wszystko drzewo tu się za pomocą tartaku na materiał wyrabia, jak to na forszty, tarcice, łaty rżnięte, tudzież na gonty i to wszystko dobry tu odbyt znajduje.

    Dwór włości tej wystawiony jest u stóp dwóch wysokich, równoleżnych wzgór­ków, z których szczytu puszczone oko ponad ciemne lasy dalekiego używa widoku na ruiny zamku Tęczyna, miasteczka Chrzanów i Trzebinię, Bolecin, Pilę, Górkę Trzebińską i inne osady miejskie. Dwór ten zakryty przez te góry w miłem utaił się ustroniu, w miejscu
    z natury przyjemnym, które sztuka znakomicie wsparła założe­niem ogrodu w guście angielskim, zasadzeniem mnóstwa drzew tak liściastych jak szpilkowych, które w gęstych klombach »bujają« oraz wcieleniem w niego zarośli formujących dziką promenadę, a nade wszystko bogatemi plantacjami kwiatów itp. [...]

    Z dawnych zapisów wyczytać się dało, że [...] budowla ta w biegu czasów do tego stopnia zniszczała, że tylko gruzy świadczyły o jej dawniejszym istnieniu. Z tych to zwalisk, prawie jak na nowo wzniósł ją ś.p. Florkiewicz w roku 1809 i zrobił ją miejscem przyjemnego pobytu, właśnie jakby villę wioską: a łącząc miłe z pożytecz­nym wymurował obszerne obory, spichlerz, porządne stajnie, szopy, browar i inne budowle gospodarskie a nawet i szklarnię (oranżerię), przyjmującą na zimowy przechów te liczne dzieci flory, kwiaty i rzadkie rośliny, które latem rozstawione w ogrodzie, mile pieszczą oko i wonnemi wyziewami powietrze napełniają.

    Ogród mloszowski w smaku angielskim jest również utworem ś.p. Florkiewicza. W jednej jego części, w dzikiej promenadzie bok jeden góry okrywającej, znajdziesz altany i ławeczki w cieniu zarośli, gwoli spoczynkowi. Dalej nie uniknie twego oka wspaniała rotunda na słupach oraz kunsztowna grota z niekształtnych kamieni ułożona i chiński parasol, wabiące przechodnia, aby w nich usiadł i podumał. Naokoło stoją drzewozbiory (i klomby) z brzóz, świerków, modrzewiów, sosen i innych drzew leśnych — a gdzie niegdzie wznoszą się wędrowne drzewa i krzewy — wschodnia thuja, szerokolistna katalpa, drzewo judzkie (Lilodendron Tulipapea), robinia, lilak, babilońska wierzba i żyją w zgodzie i harmonii z wychowańcami naszych lasów, jako już używające indigenatu i za krajowców przez nich uważane. Gdy dotąd o ogrodzie fruktowym i warzywnym nie wspominałem, rzekłby może kto, iż o nim gospodarz aż tak przemyślny zupełnie zapomniał. Lecz nie zaniedbał on pamiętać i o tem i dolinę pomiędzy wzgórzami nad dworem, w piętra czyli terrasy urządzoną, poświęcił drzewom owocowym i warzywom potrzebę domu dostatecznie zaopatrującym.

    Gdy już obejrzysz ogród i gospodarskie zakłady około dworu, świadczące korzystnie o przemyśle właściciela: możesz do okolic posunąć swoje kroki i tam nie jednym pięknem zająć się widokiem. Niedaleko dworu, idąc w górę po brzegu małego strumienia, który pod samem dworem leżący młyn obraca, napadniesz górę z poszarpanemi boki, w której łacnie postrzeżesz mnóstwo kamieni okrągło uksztaiconych, których ostre niegdyś boki zupełnie są starte. Kamienie te w nieładzie na sobie leżące, spaja ze sobą kit albo raczej ił twardy koloru brunatnego, który je tak z sobą spoiwa i ściśle łączy, iż użyciem nawet większej siły rozdzielić nie można. Są to, że tak powiem jakieś konglomeraty, którech dotąd w innym miejscu tej okolicy dotąd nie postrzegłem. Dalej w bok leży piękny lasek brzozowy Strzałba rozłożony na bokach pasma pagórków, których środkiem leży piękna dolina (łąka) i w różne strony zakręca się na kształt labiryntu. Jeszcze dalej jest owczarnia zwana na Ostrej Górze pośród lasku bukowego porządnie przez ś.p. Florkiewicza wystawiona.

    Patrząc na ogól gospodarstwa milo jest postrzegać wszędzie ład i porządek i czuć się zniewolonym do poznania ś.p. Florkiewicza wielkiego rozsądku we wszelkich pomysłach, a pilności i energii w wykonywaniu różnych ulepszeń gospodarskich. Rzadkiej też to był wytrwałości mąż; nie zrażał się on bynajmniej trudnościami, zwalczał przeszkody usilnie nad tem pracując, aby każdy dzień miejscu temu nowe jakie przyspożył ulepszenie. Bacznie czuwał on nad najmniejszym szczegółem gospodarstwa. Sam do wszelkich budowli gospodarskich układał plany, sam kierował robotami murarskimi i ciesielskimi, zgoła wszędzie jego oko było obecne i zaradzało  niedogodnościom; wskutek czego powstała piękna Młoszowa, o której śmiało twier­dzić można, że jest najpiękniejszą i najlepiej utrzymaną włością w całym okręgu Rzeczypospolitej Krakowskiej — iż że jak jest piękną, tak niemniej jest intratną.

    Jemu także należy oddać sprawiedliwość, że on jeden z prywatnych wyprostował i naprawił drogi przez swoje dobra, obsadził je drzewiną i wymurował na nich mosty do dziś dnia istniejące: lecz drogi te, których utrzymanie znaczny wydatek pociągają, już teraz potrzebują poprawy i obawiać się potrzeba, aby do dawnego nie wróciły stanu.

    Młoszowa widok obecny, fot. Jolanta Piskorz

  • Kajetan Florkiewicz

    W wydanych w 1909 roku – przez Tow. Miłośników Historyi i Zabytków Krakowa – Wspomnieniach Ambrożego Grabowskiego odnajdujemy charakterystykę właściciela dóbr miłoszowskich, Kajetana Florkiewicza.

    Kajetan Florkiewicz

    Kajetan Florkiewicz

    W wydanych w 1909 roku – przez Tow. Miłośników Historyi i Zabytków Krakowa – Wspomnieniach Ambrożego Grabowskiego odnajdujemy następującą charakterystykę właściciela dóbr miłoszowskich, Kajetana Florkiewicza: Dnia 14 maja r. 1839 po dwutygodniowej chorobie przestał żyć ś. p. Kajetan Florkiewicz, urodzony z rodziców miejskich w Kętach, w dawnem księstwie Oświęcimskiem r. 1769. Nauki, jakich wówczas udzielano, odbył w szkole u ks. Dominikanów w Przeciszowie około Oświęcimia, a także w szkole normalnej austryackiej w Niepołomicach. W wieku bardzo młodym, gdyż kilkanaście lat mając, udał się do Krakowa i przyjęty był do kancelaryi Józefa Habowskiego, który utrzymywał interesa prawne majętniejszych domów województwa krakowskiego; tam sposobił się w tym zawodzie i po śmierci pryncypała swego, pojąwszy już wprzód córkę jego za żonę, interesa te dalej prowadził. Przytem wziął w dzierżawę piękne lecz opustoszałe dobra Młoszowa z przyległościami, a że to były czasy dobre dla gospodarzy wiejskich i płody rolnicze znakomicie popłacały, przeto po kilku latach dzierżawy zaczął nabywać na własność schedy od kilku dziedziców tych dóbr, a ci, pamiętni wysług jego w interesach, które im biegle prowadził, nabycie to znacznie mu ułatwili, rozkładając wypłatę na raty. Gospodarzył umiejętnie, a że był czynnym, starannym, i jak to mówią nie zasypiał gruszek w popiele, przeto też i wiodło mu się pomyślnie, i pięknego dorobił się majątku, który powoli z długów oczyścił ; toteż zazdrośni a mianowicie dawna szlachta nigdy mu przebaczyć nie mogli, że on ma, a oni są goli i mają długów po uszy. Tymczasem on był starannym, a oni, próżniackie wiodąc życie, łatwo swe tracili, wydając przytem więcej, niż mieli dochodu. Za panowania austryackiego, w chwili kiedy wszystkiego za gotówkę kupić było można, a mianowicie tytułów, widząc, że szlachta używa przywilejów, których nie mają plebeje, a nadewszystko że synowie szlachty wolni są od dźwigania karabina (a do tego jeszcze w niemieckiej sprawie), mając do tego łatwość, wystarał się o tytuł szlachcica: nadano mu mianowicie herb Ozdoba. Miał zaś z pierwszej żony kilku synów, którzy mu w wieku młodym pomarli. Z drugiej żony, Magdaleny z Rychlińskich, zostawił jedynego syna Juliusza, gdy rokiem wprzód syna starszego Stanisława utracił. Wśród pomyślnego życia nie uszedł on pocisków złych ludzi, którzy mu nadewszystko ostatnie lata zatruwali. Lecz taki zwykle jest los tych, którzy coś mają, a przedtem nie mieli, że często potwarz jadem swym na nich pryska i dobre imię ich splamić usiłuje. Był moim dobroczyńcą jako wuj rodzony, a nawet i w testamencie pamiątkę mi po sobie legował. pamięć twoja długo czczoną będzie od tych, którzy cię bliżej znali i godności charakteru twego przypatrzeć się mogli. Ciało jego pochowane w kościele parafii jego w wiosce Trzebinia. (XV).

    Bibliografia:

    Trzebinia. Zarys dziejów miasta i regionu. Red. Feliks Kiryk, s. 193-195.
    Wspomnienia Ambrożego Grabowskiego. T. 2 . Kraków 1909. Autor : Grabowski, Ambroży (1782-1868),
    współtwórca : Estreicher, Stanisław (1869-1939). wydawca : Tow. Miłośników Historyi i Zabytków Krakowa.
    Lokalizacja oryginału : Muzeum Narodowe w Krakowie. Tekst: Małopolska Biblioteka Cyfrowa, s. 47 [36] .
    Stanisław Orłowski, Zespół Pałacowo-Parkowy na tle dziejów Młoszowej .Trzebinia 2003, s.24-25.
    http://mloszowa.pl/dawni-goscie-w-mloszowej/ (Joanna Brzóska)
    Jerzy Jura, Zespół Pałacowo-Parkowy w Młoszowej [maszynopis w MBP Trzebinia].

    Zdj. Juliusz Ozdoba Florkiewicz, właściciel Młoszowej i twórca miejscowych legend.

  • Maciej Józef Brodowicz

    Maciej Józef Brodowicz (1790-1885) - polski lekarz, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, a zarazem poeta. Zasłynął jako najwybitniejszy po Badurskim profesor chorób wewnętrznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale także autor zabawnych wierszy, które wydał w zbiorze pt. Kwiatki polne (wydane w Krakowie, w drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego pod zarządem Mańkowskiego w 1871 roku i wydanie drugie w 1884).  Właścicielowi Młoszowej, z którym się zaprzyjaźnił, M. J. Brodowicz poświęcił on następujące utwory: Do pamiątnika w Młoszowie, Do P. Juliusza Florkiewicza oraz Pożegnanie Młoszowy.

    Maciej Józef Brodowicz

    Maciej Józef Brodowicz

    Maciej Józef Brodowicz (1790-1885) - polski lekarz, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, a zarazem poeta. Zasłynął jako najwybitniejszy po Badurskim profesor chorób wewnętrznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale także autor zabawnych wierszy, które wydał w zbiorze pt. Kwiatki polne (wydane w Krakowie, w drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego pod zarządem Mańkowskiego w 1871 roku i wydanie drugie w 1884).  Właścicielowi Młoszowej, z którym się zaprzyjaźnił, M. J. Brodowicz poświęcił on następujące utwory: Do pamiątnika w Młoszowie, Do P. Juliusza Florkiewicza oraz Pożegnanie Młoszowy.

  • Do pamiątnika w Młoszowie

    Nie zna pięknych okolic Piastów niegdyś Grodu,
    Ani ducha – starego, polskiego Narodu,
    Kto nie poznał rozkosznej i rządnej Młoszowy
    I jej Pana zacnego tak z serca jak z głowy.
    Pan Juliusz zdobi Młoszowę.
    A Młoszowa jego zdobi.
    Tak więc każda strona robi
    Czego chce godło herbowe (Ozdoba).

     

    Do pamiątnika w Młoszowie

    Nie zna pięknych okolic Piastów niegdyś Grodu,
    Ani ducha – starego, polskiego Narodu,
    Kto nie poznał rozkosznej i rządnej Młoszowy
    I jej Pana zacnego tak z serca jak z głowy.
    Pan Juliusz zdobi Młoszowę.
    A Młoszowa jego zdobi.
    Tak więc każda strona robi
    Czego chce godło herbowe (Ozdoba).

  • Do P. Juliusza Florkiewicza

    (w rozdziale Przypiski do kilku osób)


    Tytuł i wieniec obiecują kwiatki:
    Lecz ja uprzedzam szanownego Pana,
    Że to fałszywe, podstawione świadki,
    I że to tylko prosta wiązka siana,
    Zebrana częścią w pierwszej wiosny porze,
    Na dzikim, twardym, jałowym ugorze:
    Ale najwięcej z potrawu jesieni,
    Gdy liść pożółknie albo się czerwieni.
    Każ nią więc zatkać chyba dziurę w wieży,
    Gdzie Twój księgozbiór zachowany leży;
    Lub niechaj służy bocianom na kole,
    Albo też wróblom na gniazdo w stodole;
    Wreszcie niech pastuch pod bydło pościele
    Te liche, suche, pełne chwastu ziele.

     

    Do P. Juliusza Florkiewicza

    (w rozdziale Przypiski do kilku osób)


    Tytuł i wieniec obiecują kwiatki:
    Lecz ja uprzedzam szanownego Pana,
    Że to fałszywe, podstawione świadki,
    I że to tylko prosta wiązka siana,
    Zebrana częścią w pierwszej wiosny porze,
    Na dzikim, twardym, jałowym ugorze:
    Ale najwięcej z potrawu jesieni,
    Gdy liść pożółknie albo się czerwieni.
    Każ nią więc zatkać chyba dziurę w wieży,
    Gdzie Twój księgozbiór zachowany leży;
    Lub niechaj służy bocianom na kole,
    Albo też wróblom na gniazdo w stodole;
    Wreszcie niech pastuch pod bydło pościele
    Te liche, suche, pełne chwastu ziele.

  • Pożegnanie Młoszowy (wiersz z 1874 roku)

    Żegnam cię raz na zawsze przybytku uroczy!
    Gdyż wątpię, aby jeszcze kiedy moje nogi
    Przebiegały stromego gaju kręte drogi,
    I żebym jeszcze kiedy moje stare oczy
    Mógł upajać coraz to piękniejszym widokiem
    Jaki się tam otwiera z każdym prawie krokiem.

    Ale pamięć dla twego miłego dziedzica
    Nie potrafi umorzyć letejska krynica,
    I kiedybądź wędrować będzie moja dusza,
    Wszędzie z sobą zabierze obraz Juliusza.

     

    Pożegnanie Młoszowy (wiersz z 1874 roku)

    Żegnam cię raz na zawsze przybytku uroczy!
    Gdyż wątpię, aby jeszcze kiedy moje nogi
    Przebiegały stromego gaju kręte drogi,
    I żebym jeszcze kiedy moje stare oczy
    Mógł upajać coraz to piękniejszym widokiem
    Jaki się tam otwiera z każdym prawie krokiem.

    Ale pamięć dla twego miłego dziedzica
    Nie potrafi umorzyć letejska krynica,
    I kiedybądź wędrować będzie moja dusza,
    Wszędzie z sobą zabierze obraz Juliusza.

  • Młoszowa

    W przypisach do swojego tomiku poezji M. J. Brodowicz podał następującą definicję Młoszowej: własność
    p. Juliusza Florkiewicza, 3 mile od Krakowa położona, w której oprócz pałacu i licznych innych budynków, staraniem genialnego właściciela wzniesionych, znajduje się pyszny park 30 morgów zajmujący, na wzniosłej górze,
    murem otoczony, z cudnemi widokami na różne strony Przez kilka lat odwiedzałem corocznie zacnego starego przyjaciela w tym uroczym siedlisku.

    Młoszowa

    W przypisach do swojego tomiku poezji M. J. Brodowicz podał następującą definicję Młoszowej: własność p. Juliusza Florkiewicza, 3 mile od Krakowa położona, w której oprócz pałacu i licznych innych budynków, staraniem genialnego właściciela wzniesionych, znajduje się pyszny park 30 morgów zajmujący, na wzniosłej górze, murem otoczony, z cudnemi widokami na różne strony Przez kilka lat odwiedzałem corocznie zacnego starego przyjaciela w tym uroczym siedlisku.

    Brodowicz zdawał sobie jednak sprawę, że stworzony przez Florkiewicza "uroczy zakątek" jest pod względem historycznym mistyfikacją, gdy z pisał żartobliwie:

    Co masz po cudzym kraju za cudami gonić
    Oto Młoszowa, proszę usiąść i zadzwonić
    A niebawem wpisawszy imię we frembuchu
    Poznasz rzeczy ciekawe dla oka i słuchu.
    Nad dziełami sędziego któż się nie zdumieje.
    I zamek zbudował i stworzył mu dzieje.
    W trzy wieki po śmierci sąsiadów powaśnił
    Możebną strukturę więzień nam wyjaśnił.
    Gdy Zygmunt August miał powrócić z nieba
    By tutaj polować, więc przecież potrzeba
    Wystawić tę w której nocował komnatę
    /za nakład wspomnienie stanie za zapłatę/.
    Tu każda rzecz pamiątką, imię szwedzkiej wieży
    Dowodem, że tu obok mężny Wulfen leży.
    Wprawdzie z Baszty Trębackiej nie ujrzysz pomoście
    Lecz inny dziś obyczaj – trębaczami goście.
    A Pawia Stopa jawnie tej prawdy dowodzi,
    Że Młoszowy z Wawelem równać się nie godzi.

    Bibliografia:

    Stanisław Orłowski Zespół pałacowo-parkowy na tle dziejów Młoszowej, Trzebinia 2003, s, 113-114.
    Trzebinia. Zarys dziejów miasta i regionu. Red. Feliks Kiryk. Kraków 1994, s.288-289.
    Maciej Józef Brodowicz, Kwiatki Polne. Kraków – wydania: 1871 i 1884.
    http://mloszowa.pl/dawni-goscie-w-mloszowej/ (Joanna Brzóska).
    Jerzy Jura, Zespół Pałacowo-Parkowy w Młoszowej [maszynopis w MBP Trzebinia].

  • Kazimierz Girtler

    Pamiętnikarz, dzierżawca Krzeszowic a następnie Batowic, niezwykle barwnie opisujący krajobrazy podkrakowskich wsi.

    Kazimierz Girtler

    Pamiętnikarz, dzierżawca Krzeszowic a następnie Batowic, niezwykle barwnie opisujący krajobrazy podkrakowskich wsi.

    W swoich Opowiadaniach Kazimierz Girtler tak scharakteryzował Kajetana Florkiewicza, ówczesnego właściciela Młoszowej: "Zmianą gruntów zabrał im, co krwawą pracą ojcowie ich z kamieni oczyścili, dał za to paski, za bliskie dał pola odległe; pod pozorem karności takimi ich okładał wymaganiami, że biedacy półrolnicy do kościoła jeden od drugiego butów pożyczali. Kazał sobie za pieniądze na najem robić, dzień pieszy płatny po kilka groszy, coś po 8 czy 10. Skarżyli się chłopy przed Senatem, wyznaczona komisja przykróciła go. Mówiono też, że składany przez niego na poparcie wymagań inwentarz bardzo jest podejrzany, powinności w nim ciężkie, a gdy on sam utrzymywał, że ten inwentarz powinności rzeczywiście jest bardzo dawnym, śmiano się, iż pewnie za czasów Chrobrego był pisany".

    Jest to zupełnie odmienny wizerunek od przedstawionego przez Ambrożego Grabowskiego.

    Bibliografia:

    Stanisław Orłowski, Zespół Pałacowo-Parkowy na tle dziejów Młoszowej .Trzebinia 2003, s. 41-42.
    mloszowa.pl/dawni-goscie-w-mloszowej (Joanna Brzóska)
    Kazimierz Girtler, Opowiadania. Kraków 1971, t II, s, 14.

  • Juliusz Florkiewicz

    Juliusz Florkiewicz, który przejął Młoszową po ojcu (Kajetanie) był twórcą wielu legend związanych
    z Młoszową. Opublikował je drukiem m.in. w czasopiśmie Wieniec (w 1880 roku), pod fikcyjnym nazwiskiem Wawrzyńca Dudziewicza. Cykl artykułów, prezentujących fikcyjną – wymyśloną przez właściciela – historię "zamku" Florkiewiczów, nosił tytuł Krótki historyczny opis Zamku Młoszowskiego
    w Ziemi Krakowskiej.
    Celem tych artykułów prasowych było dowiedzenie "starożytności" rodu Florkiewiczów i ich młoszowskiej siedziby.

    Juliusz Florkiewicz

    Juliusz Florkiewicz

    Juliusz Florkiewicz, który przejął Młoszową po ojcu (Kajetanie) był twórcą wielu legend związanych z Młoszową. Opublikował je drukiem m.in. w czasopiśmie Wieniec (w 1880 roku), pod fikcyjnym nazwiskiem Wawrzyńca Dudziewicza. Cykl artykułów, prezentujących fikcyjną – wymyśloną przez właściciela – historię "zamku" Florkiewiczów, nosił tytuł Krótki historyczny opis Zamku Młoszowskiego w Ziemi Krakowskiej. Celem tych artykułów prasowych było dowiedzenie "starożytności" rodu Florkiewiczów i ich młoszowskiej siedziby.

     

    Bibliografia:

    Trzebinia. Zarys dziejów miasta i regionu. Red. Feliks Kiryk, s. 193.
    Krótki historyczny opis Zamku Młoszowskiego w Ziemi Krakowskiej. Wieniec 1880 (cykl artykułów – ksero w MBP Trzebinia) .
    Stanisław Orłowski, Zespół Pałacowo-Parkowy na tle dziejów Młoszowej .Trzebinia 2003, s.25 i 110-116.

    Na zdj. Juliusz Ozdoba Florkiewicz, właściciel Młoszowej i twórca miejscowych legend.

  • Wilhelm Dichter

    Współczesny polski pisarz pochodzenia żydowskiego, urodzony w Borysławiu, w 1935 r.). W 1968 roku po antysemickiej nagonce, będącej następstwem wydarzeń marcowych, wyemigrował z Polski do Stanów Zjednoczonych (aktualnie mieszka w pobliżu Bostonu). Autor powieści Koń Pana Boga (1996, nominacja do Nike, tłumaczona na kilka języków obcych) i Szkoła bezbożników (1999).

    Wilhelm Dichter

    Wilhelm Dichter

    Współczesny polski pisarz pochodzenia żydowskiego, urodzony w Borysławiu, w 1935 r.). W 1968 roku po antysemickiej nagonce, będącej następstwem wydarzeń marcowych, wyemigrował z Polski do Stanów Zjednoczonych (aktualnie mieszka w pobliżu Bostonu). Autor powieści Koń Pana Boga (1996, nominacja do Nike, tłumaczona na kilka języków obcych) i Szkoła bezbożników (1999).

    Wilhelm Dichter, jako 12 letni chłopiec, w 1946 r. przyjechał wraz z rodzicami do Trzebini, gdzie jego ojciec został dyrektorem Rafinerii Nafty. Uczęszczał wtedy do szkoły na Trzebionce. W 2003 roku przybył do Trzebini na zaproszenie uczniów I Liceum Ogólnokształcącego. Wspominał wtedy z rozrzewnieniem lata spędzone na trzebińskiej ziemi, nie kryjąc, że "Trzebinię wspomina z miłością". Warto nadmienić, że akcja jego autobiograficznej powieści Koń Pana Boga rozgrywa się właśnie w Trzebini.

    Bibliografia:

    Dziennik Polski 2003, nr 253, z dnia 29 października – dodatek Małopolska Zachodnia.

  • Kolegium salwatoriańskie w Trzebini

    Dzwonek Rekolekcyjny z Trzebini – który pojawił się na rynku wydawniczym w 1928 roku i był pierwszym czasopismem rekolekcyjnym w Polsce – narodził się właśnie w trzebińskim kolegium salwatoriańskim, z inicjatywy ks. Czesława Małysiaka (obecnie trwają starania o jego beatyfikację), pełniącego zarazem funkcję pierwszego redaktora naczelnego. Dzięki temu wydawnictwu oraz działalności popularyzatorskiej księdza redaktora, w tatach 30. XX stulecia Trzebinia zaczęła być postrzegana jako centrum ruchu rekolekcyjnego w Polsce.

    Kolegium salwatoriańskie w Trzebini

    Kolegium salwatoriańskie w Trzebini

    Dzwonek Rekolekcyjny z Trzebini – który pojawił się na rynku wydawniczym w 1928 roku i był pierwszym czasopismem rekolekcyjnym w Polsce – narodził się właśnie w trzebińskim kolegium salwatoriańskim, z inicjatywy ks. Czesława Małysiaka (obecnie trwają starania o jego beatyfikację), pełniącego zarazem funkcję pierwszego redaktora naczelnego. Dzięki temu wydawnictwu oraz działalności popularyzatorskiej księdza redaktora, w tatach 30. XX stulecia Trzebinia zaczęła być postrzegana jako centrum ruchu rekolekcyjnego w Polsce. Po zmianie tytułu na Drogowskaz( w 1933 roku ) miesięcznik rekolekcyjny ukazywał się do września 1939 r., czyli do wybuchu II wojny światowej. Kompletne roczniki tego czasopisma posiada Biblioteka Prowincjalna o.o. Salwatorianów (Kraków, ul. św. Jacka 16). Roczniki niekompletne są w posiadaniu Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie. W trzebińskim ośrodku wydawniczym o.o. salwatorianów w latach 1906-1996 ukazywało się także kilka innych tytułów prasowych (Posłaniec Salwatoriański, Salwator oraz niektóre roczniki Kalendarza Salwatora i Kalendarzyka Salwatora), jednakże największe znaczenie dla historii prasy polskiej miał miesięcznik rekolekcyjny, stanowiący pierwsze tego typu czasopismo w Polsce. Jest to równocześnie – z uwagi na początkowy tytuł (Dzwonek Rekolekcyjny z Trzebini) – periodyk najbardziej związany z Trzebinią.

    Bibliografia:

    Salwatorianie w Polsce 1900-1975. Praca zbiorowa pod red. ks. A. Kiełbasy SDS. Rzym-Kraków 1975
    Jolanta Piskorz, Salwatoriański ośrodek wydawniczy w Trzebini 1906-1996. Praca doktorska napisana na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, pod kierunkiem prof. Zbigniewa Żmigrodzkiego – egzemplarz dostępny w Bibliotece Publicznej im, A. Asnyka w Trzebini.

    Zdj. kolegium salwatoriańskie w Trzebini (budynek z 1905 r.), w tle wieża kościoła – widok obecny.

    Fot. Jolanta Piskorz, 2012.