Stanisław Vincenz

  • Biografia

    Pisarz, humanista.

    Urodził się na Huculszczyźnie – regionie który odegrał bardzo ważną rolę w jego życiu i twórczości. W Kołomyi ukończył gimnazjum klasyczne, edukację zaś kontynuował we Lwowie i Wiedniu, studiując prawo, biologię, sanskryt, slawistykę, filozofię. Studia zakończył broniąc dysertacji na temat „filozofii religii Hegla i jej wpływu na Feuerbacha”.

    Biografia

    Pisarz, humanista.

    Urodził się na Huculszczyźnie – regionie który odegrał bardzo ważną rolę w jego życiu i twórczości. W Kołomyi ukończył gimnazjum klasyczne, edukację zaś kontynuował we Lwowie i Wiedniu, studiując prawo, biologię, sanskryt, slawistykę, filozofię. Studia zakończył broniąc dysertacji na temat „filozofii religii Hegla i jej wpływu na Feuerbacha”.

    Po studiach powrócił na Huculszcyznę, gdzie osiadł na stałe, utrzymując jednak poprzez liczne podróże kontakty za granicą. Walczył w I wojnie światowej. W trakcie drugiej wojny, po uprzednim zatrzymaniu przez NKWD, odmawiając współpracy z radzieckim wywiadem, przedostał się na Węgry, gdzie mieszkał do 1946 r. Wydarzenia te opisał w opublikowanych dwadzieścia lat później Dialogach z Sowietami. Za pomoc jakiej w tym okresie udzielał Żydom wyróżniony został tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Po wojnie osiadł we Francji, gdzie wśród wielu humanistów cieszył się sławą autorytetu.

    Nagroda im. Stanisława Vincenza, ufundowana przez Miasto Kraków, wręczana jest od 2011 roku w Krynicy. Dotychczas otrzymali ją Andrzej Stasiuk i Martin Pollack.

  • Huculszczyzna

    Efektem fascynacji regionem Karpat Wschodnich jest najbardziej znane dzieło pisarza, Na wysokiej połoninie.

    Huculszczyzna

    Efektem fascynacji regionem Karpat Wschodnich jest najbardziej znane dzieło pisarza, Na wysokiej połoninie. Tam pisał między innymi:

    Połonina, na którą przyprowadza się owce i bydło, według słów pieśni, dumna jest z tego. Harda, nieprzystępna okrywa się mgłami, jakby chustami. Dzień w dzień przez całe lato grają trembity, zwołując pasterzy spod szczytów, z rozległych stepów górskich, z łączek i kępek ukrytych po skałach i berdach, zwołują do posiłku, do podoju i na nocleg. Jest jeszcze jeden tylko głos równie donośny, to głos wroga połonińskiego, straszliwy ryk niedźwiedzia, o ile przepędzi go się od ofiary, albo gdy wsiadłszy na wołu lub krowę, która ucieka w strachu śmiertelnym, wali łapą po karku i ssie krew; gdy chce zastraszyć broniących stad pasterzy albo gdy jest raniony. A dźwięk trembity donośny jest wprawdzie, lecz jakżeż łagodny, słodki, kojący, jak gdyby dźwięczały błękity fletnią zza obłoków nad szczytami. I pasterze i chudoba, zbłąkani w gęstych mgłach, witają ten głos radośnie, śpieszą doń, od najmniejszego jagnięcia, co ledwie plącze nogami, aż do groźnego buhaja.