Magdalena Samozwaniec

  • Biografia

    Pisarka satyryczna. Córka malarza Wojciecha Kossaka, siostra Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, której poświęciła opublikowaną pośmiertnie Zalotnicę niebieską. Zadebiutowała w roku 1922 parodią Trędowatej Heleny Mniszkówny, pt. Na ustach grzechu. Powieść z życia wyższych sfer towarzyskich. Publikowała humoreski i felietony, utwory dla dzieci i młodzieży. Jest również autorką popularnej opowieści autobiograficznej Maria i Magdalena (1956).

    Biografia

    Pisarka satyryczna. Córka malarza Wojciecha Kossaka, siostra Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, której poświęciła opublikowaną pośmiertnie Zalotnicę niebieską. Zadebiutowała w roku 1922 parodią Trędowatej Heleny Mniszkówny, pt. Na ustach grzechu. Powieść z życia wyższych sfer towarzyskich. Publikowała humoreski i felietony, utwory dla dzieci i młodzieży. Jest również autorką popularnej opowieści autobiograficznej Maria i Magdalena (1956).

  • Kossakówka

    Specyficzną atmosferę i relacje panujące w domu rodzinnym Samozwaniec opisała w Marii i Magdalenie: „Kossakówka też mogła nosić nazwę «domu w słońcu», jakież tam wszystko było pogodne, nasiąknięte radością i zdrowym realizmem. Mama w dużym słomianym kapeluszu a la Wojski stała za plewiącą grządki dziewczyną i wydawała jej gromkie rozkazy. […] Jej córki przez ten czas bujały w hamakach, czytały książki, latem zażerały się bobem, a na wiosnę sałatką z rzeżuchy. «Po cóż jechać do Turcji?» - pisała w tym ogródku poetka - w ogóle po co się gdziekolwiek jechało? Przecież i tak się tu musiało wrócić, bo to było najlepsze miejsce na ziemi. Porzucało się piękne zagraniczne miasta, porzucało się pięknych mężów dla tego «domostwa w słońcu»”.[ezp].

    Kossakówka

    Specyficzną atmosferę i relacje panujące w domu rodzinnym Samozwaniec opisała w Marii i Magdalenie: „Kossakówka też mogła nosić nazwę «domu w słońcu», jakież tam wszystko było pogodne, nasiąknięte radością i zdrowym realizmem. Mama w dużym słomianym kapeluszu a la Wojski stała za plewiącą grządki dziewczyną i wydawała jej gromkie rozkazy. […] Jej córki przez ten czas bujały w hamakach, czytały książki, latem zażerały się bobem, a na wiosnę sałatką z rzeżuchy. «Po cóż jechać do Turcji?» - pisała w tym ogródku poetka - w ogóle po co się gdziekolwiek jechało? Przecież i tak się tu musiało wrócić, bo to było najlepsze miejsce na ziemi. Porzucało się piękne zagraniczne miasta, porzucało się pięknych mężów dla tego «domostwa w słońcu»”.[ezp].